Plan pracy laboratorium

Wiele razy spotykałem się z taką oto sytuacją: przychodzi do laboratorium wycisk wraz z krótką adnotacją -„Panie Maćku, oszlifowałam wszystkie zęby w szczęce, jakby Pan spojrzał i powiedział co da się zrobić przy takich warunkach. Pacjentce zależy na ekstra wyglądzie”.

To trochę tak jakbyśmy planowali daleką podróż siedząc już w samolocie.

Jeśli mamy do czynienia z doświadczonym lekarzem to możemy założyć, że jakiś plan w jego głowie się zrodził, bądź postępował analogicznie do przypadku z przeszłości zakończonego sukcesem. Co jeśli lekarz nie ma takiego doświadczenia i nawet trudno mu sobie wyobrazić cel ostateczny danego przypadku?

Oczywiście, jeśli współpracuję z doświadczonym technikiem, mogą poprowadzić proces rekonstrukcji do końca z dużym prawdopodobieństwem, że praca będzie w sposób właściwy służyła pacjentowi. Niestety bardzo często generuje to nadmiarowy czas, stres oraz niepotrzebne koszta.

Jeszcze gorzej, jeśli po stronie gabinetu jak i pracowni brakuje doświadczenia wówczas wiele uzupełnień protetycznych nie spełnia oczekiwań pacjenta lub wymaga nadzwyczajnych środków technicznych, uruchomienia dodatkowych procedur oraz niemałych kosztów, aby zakończyć proces leczenia z sukcesem. O powrocie do stanu sprzed leczenia już nie mówiąc.

Dlatego od lat powtarzam na szkoleniach dla techników, a także w rozmowach z lekarzami, że bez prawidłowej diagnostyki i szczegółowego planu przyszłego uzupełnienia protetycznego wchodzimy na pole minowe i to z zawiązanymi oczami.

Dobry plan pracy zdejmuje z nas wiele niepotrzebnego stresu, strat czasu i materiałów, pozwala na lepszą komunikację z gabinetem i w oczach pacjenta czyni nas zgranym i kompetentnym teamem.

Jak powinien wyglądać i z czego się składać dobry plan postaram się przedstawić w kolejnym felietonie.

Do miłego Maciek Nytko